Z nami udane Wakacje

spełniamy wycieczkowe marzenia

Jedną z pierwszych rzeczy, jakie wykonujemy wspólnie na nowej drodze życia, tuż po nocy poślubnej jest rozpakowywanie prezentów. Jakież może być nasze zaskoczenie, kiedy połowa przepięknie spakowanych paczek zawierała będzie pościel. Dobrze jest jeśli darczyńcy znają rozmiary małżeńskiego łoża, ale nie zawsze tak jest, więc połowa prezentów jest z reguły nie trafiona w tym względzie. Chcąc nam umilić rozkoszne chwile goście dwoją się i troją w doborze materiału. Jedna ciotka dała pościel bawełniana, która jak wiadomo powszechnie wychodzi z użycia z powodu niskiej trwałości i estetyki oraz kiepskich właściwości. Młodsi pragnęli od serca obdarować nas nie tyle pościelą, co przyjemnością wynikającą z korzystania z niej. W podarunkach od tych drugich dominuje więc głównie pościel satynowa. Oczywiście nie musimy od razu strzelać min na bawełnianą ciotkę, przecież można zrobić z bawełny inny użytek, dla artystycznych dusz będzie ona świetnym materiałem na różnego rodzaju przebrania, dla biologów płachtą w którą można łapać ćmy, a dl tych zupełnie normalnych alternatywą, kiedy satynowe cacuszko będzie schło na sznurze. Zatem nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, a jak mawiają najstarsi górale - od przybytku głowa nie boli.

Comments are closed.